Przejdź do treści Przejdź do stopki

Książka Marcina Urbanowicza

Fotografie Marcina Urbanowicza pokazywaliśmy już na łamach Kwartalnika Fotografia zarówno na naszej stronie jak i w wydaniu papierowym – KF43

Tu zbieramy na wydanie książki!

W artykule, który pojawił się w numerze 43 napisałem:

Większość fotografów dokumentujących prowincjonalne miasteczka i wsie nosi w sobie wyjątkowy radar. Nie może zaistnieć dobra fotografia dokumentalna bez owego radaru jak i wrodzonej zdolności „przyglądania się”. Urbanowicz posiada te cechy i w sowich podróżach wykorzystuje je doskonale. Tworzy fotografie przede wszystkim nasycone treścią, a klucz jaki obrał w ich tworzeniu obala całkowicie mit o nudnej polskiej fotografii dokumentalnej.

 „Prowincjonalni Fotografowie” posiadają naturalną zdolność odkrywania i pokazywanie tego, co dla wielu (i fotografów, jak i tubylców danej miejscowości) jest niewidoczne. To nie jest tylko spojrzenie z zewnątrz, jak to się przyjęło mówić o świeżym patrzeniu przyjezdnego (przejezdnego) fotografa. Marcin w krótkim opisie do swoich zdjęć podkreślił, że fotografowanie małych miasteczek, wsi oddalonych od dużych aglomeracji jest nie tylko podróżą po „mapie absurdów” jakie spotyka na prowincji, ale także sentymentalnym dokumentowaniem miejsc, które znikają wraz ze swoją społecznością.

Na fotografiach Urbanowicza, nie ma ludzi. To świadomy zabieg, gdyż historie człowieka bardzo widoczne są na jego fotografiach. Wszelkie zagospodarowania miejsc, aranżacje przydomowe czy uliczne, dokładnie ukazują obecność człowieka i myśli danej społeczności. Uwydatnianie w fotografiach takiej myśli to jedna z wielu cech, które budują dobrą fotografię dokumentalną. Nasza „polska egzotyka” najbardziej widoczna jest nadal na prowincji. Jest to temat niewyczerpalny, w którym „bezinwazyjna fotografia dokumentalna” zawsze będzie silna dzięki swojej prostocie obrazowania rzeczywistości. Nie potrzebuje ona zbędnych, artystycznych zabiegów, by zachwycać i wzbudzać zainteresowanie.  Surrealistyczne konstrukcje, niedorzeczne budowle, sytuacje oraz miejsca tak brzydkie, że aż tak piękne. Takimi „pocztówkami małych ojczyzn” dzieli się z odbiorcą miłośnik prowincjonalnych krajobrazów. Tak wygląda Polska, którą przemierza Urbanowicz.

Wspomniana egzotyka i „piękna brzydota” to nie wszystkie aspekty „poetyki dokumentu”, o jakiej często mawiał Wojtek Zawadzki. Takowa poetyka widoczna jest oczywiście na fotografiach Urbanowicza. Tak „urodzony obraz” sprawia, że nie jest on tylko rejestracją danej rzeczywistości, ale dużo głębszym spojrzeniem składającym się z przywoływanego już wcześniej radaru (wrażliwości), koncepcji i warsztatu.

Cały czas potrzebujemy takich fotografii i fotografów. Razem owe byty tworzą wielowarstwowe portrety społeczne, które nadal pojawiają w pierwotnej (czystej, niezmanipulowanej) formie jako fotografia, a dzięki temu możemy poznawać nie tylko ciekawe miejscowości, przestrzenie i ich historie (często totalnie abstrakcyjne, a jednak prawdziwe), ale i myślenie fotografa, a co za tym idzie odczytywać także historie człowieka za obiektywem.  

W fotografiach Urbanowicza jest świadomość nieuniknionych zmian i znikania. Jest to nieustanny proces warty obserwacji fotograficznej. To niekończące się treści, które są opisem fotografowanego społeczeństwa, które na prowincjach paradoksalnie wydaję się jeszcze bardziej różnić w obecnych czasach od społeczności dużych miast. Krajobraz prowincji wydaje się być bardziej naturalny niż „szum widoków” wielkich metropolii, gdzie coraz mniej w przestrzeniach miast indywidualnej myśli. To wszystko towarzyszy fotografowi podczas przyglądania się, które to „przyglądanie się” zmienia w fotografie tworzące atlas miejsc wyjątkowych.

Rzeczywistość przedstawiana na zdjęciach bywa często tak odrealniona i absurdalna, że pokazana w świadomy i estetyczny sposób, tworzy fotografię dokumentalną wiecznie ciekawą i atrakcyjną. Do tego w zdjęcia Urbanowicza wpisany jest również ładunek humorystyczny, co nie zawsze towarzyszy polskim dokumentalistom.

W ciągle przyspieszającym świecicie nowych technologii, globalnych zmian i sztuce wizualnej, która coraz częściej korzysta z możliwości sztucznej inteligencji i tworzy tak doskonałe obrazy imitujące fotografię, nie martwię się jednak o przyszłość fotografii dokumentalnej, która będzie miała zawsze za zadanie zobrazować rzeczywistość jaka ona by nie była. Z czasem będziemy doceniać jeszcze bardziej takich fotografów jak Urbanowicz, a fotografia wróci do swoich źródeł.   

Od Autora

Tysiące przejechanych kilometrów, około 500 sfotografowanych miejscowości, mnóstwo zaskakujących przestrzeni polskich wsi i małych miasteczek – niemal czteroletnie zapiski w prowincjonalnym dzienniku z podróży docierają do mety jaką jest publikacja książki fotograficznej „Dzień dobry, Polsko”. 

Dołączcie do mnie w finalizacji tego projektu! Możecie wesprzeć wydanie mojej książki poprzez przedsprzedaż. 

Moi drodzy! Dziękuję, że w moim prowincjonalnym małym świecie jest Was tak wielu. Nigdy nie przypuszczałem, że początkowo fotożart przerodzi się w niemal czteroletnią podróż po Polsce, po niezwykle fascynujących zakamarkach małych miasteczek i wsi. Fotografowanie prowincji było i jest uzależniające – co widziałem, co przeżyłem, ile kilometrów przeszedłem to zostanie ze mną na zawsze. Chciałbym aby przynajmniej jakaś część ze zbioru ponad 1700 fotografii mogła również przetrwać dłużej niż ewentualnie spalony serwer czy zhakowane konto.

Dziękuje za każdy komentarz i prywatne wiadomości w trakcie tego wspólnego przemierzania prowincji. Nie będę ukrywał, że to właśnie pytania o to czy wydam książkę zmotywowały mnie do jej stworzenia i dzisiaj mogę Was w końcu poinformować o uruchomionej właśnie przedsprzedaży mojej publikacji książkowej ,,Dzień dobry, Polsko”

25×20 cm
184 strony
152 fotografie
twarda oprawa

Niezwykłą robotę przy edycji materiału wykonała Joanna Kinowska @nowy_lepszy_liar
Esej wprowadzający do zdjęć napisał Ziemowit Szczerek @ziemowitszczerek




https://zrzutka.pl/zxp5mp



Będę bardzo wdzięczny jeśli zechcecie posłać tę wiadomość dalej!

Marcin Urbanowicz (1989) – gliwiczanin mieszkający w Lublińcu. Ukończył z wyróżnieniem szkołę fotograficzną Fotoedukacja w Katowicach, a następnie Fotografię prasową, reklamową i wydawniczą na Uniwersytecie Warszawskim. Z pasji dokumentalista, z zawodu grafik i fotograf współpracujący z kilkoma agencjami marketingowymi. Laureat wielu konkursów krajowych i zagranicznych – m.in: Chromatic Awards, International Photography Awards, Leica Street Photo, Polska Ulicznie czy Śląska Fotografia Prasowa. Stypendysta Ministerwstwa Kultury i Nauki w 2022 roku. Zaproszony do udziału w kilku festiwalach fotograficznych m.in. Wojnowski Festiwal Fotografii czy Śląski Maraton Fotograficzny.

1 Komentarz

  • Stavros
    Posted 18 maja 2024 na stronie 18:40

    Przegapiłem koniec zrzutki (o tydzień!) – co można zrobić, aby jeszcze jakoś nabyć książkę?

Skomentuj

This Pop-up Is Included in the Theme
Best Choice for Creatives
Purchase Now